![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
1. Rozmowa i przyjazd do szkoły.Oto pierwszy rozdział nowej opowieści. Nadal pracuję bez bety więc przepraszam za błędy. Wszystko moja wina :).
Hermiona jako pierwsza przybyła na peron 9 i ¾ . Zostawiła bagaże w pociągu i czekała na swoich przyjaciół, których po tylu wspólnych przygodach traktowała niemal jak braci. Zobaczyła ich w końcu, kiedy po zostawieniu bagaży wyszli z pociągu i szukali jej wzrokiem. Podeszła do nich, chcąc ich jak najszybciej zobaczyć. - Cześć chłopaki! – Zawołała radośnie. Ci, do których skierowała te słowa odwrócili głowę i zobaczyli najlepszą przyjaciółkę. Otworzyli szeroko usta. Czy to rzeczywiście Hermiona Granger? Była ubrana w dżinsy, top i skórzaną kurtkę. Włosy upięła w kok, z którego wyciągnęła kilka pasm. Poza tym miała delikatny makijaż, który znakomicie podkreślał jej urodę. - Hermiono, to naprawdę ty? – Spytał Harry, który pierwszy otrząsnął się z odrętwienia. - Oczywiście, że ja. Co z wami? – Zdziwiła się nieco. - Cóż, trudno jest poznać naszą małą siostrzyczkę. – Odparł Ron. - Tak czy inaczej, to ona przed wami stoi. - Witam wszystkich! – Zawołała rudowłosa, zanim rzuciła się w ramiona Harry’ego. - Cześć kochanie! – Odpowiedział Harry, witając ją pocałunkiem. – Witaj Lavender! - Witajcie! – Odpowiedziała, zanim chwyciła Rona za rękę. - Pospieszcie się, pociąg zaraz odjedzie. – Ostrzegła wszystkich Hermiona. Wsiedli do pociągu i skierowali się w stronę przedziału, gdzie siedzieli już Neville i Luna. Wszyscy byli zdziwieni zmianą, jaka zaszła w Hermionie w ciągu tego lata. Kiedy pociąg ruszył i wszyscy zajęli swoje miejsca, Harry zdecydował się dowiedzieć, co ową zmianę spowodowało. - No cóż, skoro na siódmym roku możemy już ubierać się jak chcemy i z racji, że wojna się skończyła, postanowiłam trochę wyluzować i pokazać prawdziwą Hermionę Granger. Jest we mnie coś więcej, niż ta wiecznie kryjąca się za książkami dziewczyna, która nie ma czasu na zabawę. Nie podoba się wam ta zmiana? – Zmartwiła się. - Ależ podoba! – Wykrzyknęli wszyscy chórem. - Czuję, że będziemy się świetnie bawić w tym roku. – Dodała Ginny. - Masz rację, kochanie. Wreszcie też nie czuję bólu z powodu mojej blizny. - A tak właściwie, to jak tam twój dom, Harry? – Zainteresowała się Hermiona. - Wspaniały! Moi rodzice mieli naprawdę dobry gust. - Udało ci się go odbudować z zachowaniem wszystkich szczegółów? – Zapytała Luna. - Tak, dzięki wspomnieniom Remusa, Albusa… Właściwie całego Zakonu. - Zwracasz się do nich po imieniu? – Zreflektował się Neville. - Sami mnie o to prosili. Wręcz nalegali. Muszę przyznać, że to dużo przyjemniejsze. - Wiecie, czy będziemy mieli jakiś nowych nauczycieli? – Zainteresowała się Luna. - Według tego, co mówił tato, zmieni nam się nauczyciel Eliksirów i OPCM. – Odpowiedziała jej Ginny. - Snape nie będzie już uczył w Hogwarcie? – Zdziwiła się Hermiona. - Ależ będzie! Myślę jedynie, że wróci na swoje dawne stanowisko. - Pomógł nam bardzo podczas bitwy. Udowodnił bez wątpienia swoją lojalność w stosunku do Dumbledore’a. – Zauważył Harry. - Tak, faktycznie. – Potwierdził Ron. - Między wami wszystko w porządku? – Spytała Hermiona. - Myślę, że tak, od czasu, kiedy porozmawialiśmy otwarcie. - Stwierdził Harry
Retrospekcja Harry i Severus Snape byli zamknięci w gabinecie Dumbledore’a, aby móc bez przeszkód porozmawiać. Żaden z nich nie miał ochoty rozmawiać z drugim i obaj zgodnie przeklinali dyrektora. Po dziesięciu minutach Harry zdecydował się mówić i odwrócił się w stronę nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią. - Myślę, profesorze, że jeśli chcemy kiedykolwiek opuścić ten gabinet, to musimy jednak porozmawiać. - Cóż za błyskotliwa dedukcja, Potter. – Wycedził Snape sarkastycznie. - Proszę przestać mówić do mnie tym tonem. Mam szczerze dość pańskiego zachowania, rozumie pan? To już sześć lat, odkąd mnie pan nienawidzi, lat, w czasie których mnie pan poniża i obraża. Rozumiem, że pan nienawidził mojego ojca i ojca chrzestnego, za to, jak pana traktowali w czasie szkoły. Rzekłbym, że było to dalece niesprawiedliwe z ich strony. Niech pan jednak nie przenosi swojej nienawiści na mnie tylko dlatego, że jestem fizycznie podobny do ojca. I podkreślam, tylko fizycznie, ponieważ moralnie jestem całkowicie inny. Nie uważam się za księcia, tak jak pan myśli. Tam gdzie dorastałem, nikt mnie tak nie traktował. Raczej już jak pokojówkę, która musi wszystko zrobić. Mojej rodzinie, jeśli mogę ich tak nazwać, nie podoba się nasz świat i mają tylko jedno pragnienie – żebym w końcu wyniósł się z ich domu. Ale trzymają mnie, ponieważ moja ciotka, chcąc nie chcąc, dzięki ofierze mojej matki, jest moją ochroną. Teraz jeszcze, korzystając z okazji, chciałbym pana przeprosić. Proszę mi wybaczyć to, co o panu mówiłem, i że oskarżałem, że jest pan zdrajcą. Zrozumiałem, że to, co zrobił pan dla Zakonu, zrobił pan z dobroci serca. Dziękuję za wszystko, co pan zrobił, aby uratować świat czarodziejów ale także świat Mugoli. To wszystko, co miałem do powiedzenia. Severus był zaskoczony zachowaniem młodego człowieka. To, co tamten powiedział, zmusiło Snape’a do refleksji nad jego własnym zachowaniem. To prawda, że był niesprawiedliwy w stosunku do młodego Pottera tylko dlatego, że tamten był fizycznie podobny do Jamesa. Nie wziął pod uwagę, że to także syn Lily. Być może nadszedł czas, by sobie wybaczyć i zacząć nowe życie. - Przykro mi, Potter, że zrobiłem z ciebie ofiarę. Prawdą jest, że wydałem o tobie sąd, właściwie cię nie znając. Powinienem zauważyć w tobie także cechy twojej matki. Ta życzliwość i chęć pomocy innym to cechy, które po niej odziedziczyłeś. - Nie nienawidził pan mojej matki? – Zdziwił się Harry. - Wręcz przeciwnie! Jak mógłbym nienawidzić moją najlepszą przyjaciółkę? Znaliśmy się jeszcze z czasów dzieciństwa. Godzinami rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Spotykaliśmy się często w bibliotece lub Pokoju Życzeń. – Przyznał z lekkim uśmiechem. - Więc dlaczego była na pana obrażona w pańskim wspomnieniu? - Przypomniał sobie Harry. - Posprzeczaliśmy się tamtego dnia o pewien drobiazg. Po pewnym wydarzeniu pogodziliśmy się. Nie wiedziałem wtedy, że to ty jesteś chłopcem, o którym mówiła przepowiednia. - To był powód, dla którego zmieniłeś stronę? - Tak. I poprosiłem Albusa, żeby pomógł mi się zrehabilitować. - A może zostaniemy przyjaciółmi? – Zaproponował po chwili Harry, ku zaskoczeniu Severusa. - Przyjaciółmi? Chcesz, by twoim przyjacielem został ktoś, kto przez tyle lat zatruwał ci życie? - To nie pan, to Voldemort. Nie twierdzę, że od razu się zrozumiemy i zostaniemy najlepszymi przyjaciółmi na świecie, ale możemy spróbować. Na pamięć mojej matki. - Jesteś pewien? - Całkowicie. - Zapominamy o sześciu latach wzajemnej nienawiści? - Tak. Przyjaciele? - Przyjaciele. Uścisnęli sobie ręce i począwszy od tego dnia, mówili sobie po imieniu.
Koniec retrospekcji
-Teraz wiecie już wszystko. – Zakończył Harry. - To wspaniale! – Wykrzyknęła Hermiona. – Teraz możesz dowiedzieć się wielu rzeczy o swojej matce. - Tak, to prawda. Powiedział mi też, że widział mnie, kiedy tylko się urodziłem. Przyszedł do Świętego Munga, kiedy mojego ojca akurat tam nie było. - Dobrze, że nam o tym wszystkim powiedziałeś. – Stwierdził Ron. – Myślę, że gdybym wiedział o tym na pierwszym roku, to tak bym się go nie bał. - I komu ty to mówisz? – Skwitował jego najlepszy przyjaciel. - Ten rok będzie bogaty w wydarzenia. – Wtrąciła się Lavender. – I mówili, że wasza trójka wahała się, czy wrócić do szkoły. - Nie ja. – Zaprzeczyła Hermiona. – Zawsze chciałam dokończyć naukę w Hogwarcie, ale chłopcy są tak leniwi, że się nad tym zastanawiali. – Zaśmiała się serdecznie. - Hej! Profesorowie zaproponowali, że zaliczą nam wszystkie przedmioty, na które chodziliśmy, ponieważ osiągnęliśmy poziom ucznia siódmego roku. Stwierdzili, że wobec tego mogą dać nam dyplomy. – Usprawiedliwiał się Ron. - Co sprawiło, że zmieniliście zdanie? – Zainteresowała się Luna. - Cóż, zacząć pracę od razu po wojnie to niezbyt zabawne. Poza tym chcieliśmy spędzić w szkole normalny rok i, co najważniejsze, chcieliśmy być z przyjaciółmi. - Chętnie zostałabym z wami do końca podróży, ale czekają mnie obowiązki. – Oświadczyła Hermiona. - Zostałaś nowym Prefektem Naczelnym? – Zauważyła Lavender. - Tak. Do zobaczenia później, ludzie! Hermiona wyszła z przedziału i udała się na przód pociągu, aby dołączyć do profesor McGonagall i drugiego Naczelnego Prefekta. Nie spodziewała się, że ujrzy Dracona Malfoy’a. Tak, to on był jej męskim odpowiednikiem. Wyglądał właśnie przez okno. Kiedy usłyszał hałas otwieranych drzwi, odwrócił na chwilę głowę, lecz gdy zobaczył Hermionę, nic nie mówiąc odwrócił się znowu w stronę okna. Zdziwiło to Hermionę, która oczekiwała raczej jakiejś obelgi z jego strony. Zdążyła jednak jedynie zobaczyć jego smutne oczy. Co też się stało w czasie wakacji? Usiadła naprzeciw niego i czekała na zastępcę dyrektora. Profesor McGonagall wkrótce przyszła. Także była zdziwiona ciszą panującą w przedziale, lecz kiedy spojrzała na Draco, zrozumiała przyczynę. Dumbledore opowiedział jej jego historię. - Witam was! - Dzień dobry, pani profesor. - Jestem tutaj, aby wyjaśnić wam waszą rolę, jako prefektów naczelnych. Jak już zapewne wiecie, macie wspólne mieszkanie. Każdego wieczoru na zmianę musicie patrolować korytarze. Punkty uczniom możecie odbierać tylko wtedy, gdy faktycznie na to zasługują. Musicie także zorganizować w tym roku trzy bale: w Noc Duchów, bożonarodzeniowy i walentynkowy. Czy wszystko jest dla was jasne? - Tak, pani profesor. – Przytaknęli nowi Prefekci Naczelni. - Dobrze, w takim razie idę się spotkać z prefektami. Do zobaczenia później. - Do widzenia, pani profesor. McGonagall wyszła z przedziału, zostawiając samych nowych Prefektów Naczelnych. Draco znowu wyglądał przez okno, nie mówiąc ani słowa. Hermiona była zaskoczona takim zachowaniem, zupełnie do tego Ślizgona niepodobnym. Zdecydowała się dołączyć do przyjaciół, w przedziale byli jednak tylko Harry i Neville. - Gdzie reszta? - Z Minerwą. – Odpowiedział Harry. - Luna i Ginny zostały prefektami? – Spytała Hermiona lekko zaskoczona. - Tak. I zasłużyły na to stanowisko tak samo, jak ty. - Dziękuję ci, Neville. - Kto jest drugim Prefektem Naczelnym? – Zainteresował się Harry. - Draco Malfoy. - Fretka? - Dokładnie. Ale jest jakiś inny. Nawet nie próbował mnie obrażać i prawie cały czas wyglądał przez okno, nie licząc czasu, kiedy w przedziale była profesor McGonagall. Coś się stało podczas wakacji, co go zmieniło. I dowiem się, co to było. - Ach tak? – Powątpiewał jej najlepszy przyjaciel. - Tak. Czas mijał. W końcu do przedziału weszły Luna i Ginny. Ruda usiadła obok Harry’ego, Luna obok Hermiony. - Zgadnijcie, kogo widziałyśmy siedzącego samotnie w przedziale? - Dracona Malfoy? – Próbowała odgadnąć Hermiona. - Tak. I nawet nie próbował nam dokuczać. - Jest coś w jego spojrzeniu, co się zmieniło. – Powiedziała Luna. - A nie mówiłam, chłopcy? - Trzeba dowiedzieć się, co się stało. – Stwierdził Neville. - Trzeba przebrać się w szaty. Dojeżdżamy na miejsce. – Poinformował Ron, stając w drzwiach. Wszyscy założyli swoje szaty czarodziejów. Kiedy pociąg się zatrzymał, Hermiona jako pierwsza wyszła na peron, aby kierować uczniów z młodszych roczników do powozów. Draco dołączył do niej i robił to samo. Kiedy wszystkie powozy odjechały, Prefekci Naczelni wsiedli do ostatniego. Podróżowali w całkowitej ciszy. Przybyli przed wszystkimi, aby zaprowadzić uczniów z roczników od drugiego do siódmego do Wielkiej Sali, gdzie czekali już profesorowie, z wyjątkiem, oczywiście, profesor McGonagall. Wszyscy zajęli swoje miejsca. Weszli uczniowie pierwszego roku i, po zwykłej przemowie Tiary Przydziału, zostali przypisani do czterech domów. Kiedy wszystko było gotowe wstał dyrektor, Albus Dumbledore, i przedstawił nowych nauczycieli. - Zaszło kilka zmian wśród profesorów w tym roku. Profesor Snape wraca do nauczania eliksirów a profesor Lupin będzie po raz kolejny nauczał Obrony Przed Czarną Magią. Dziękuję mu za to, że zgodził się wrócić między nas. Cała sala, a zwłaszcza Gryfindor, przywitała ukochanego profesora oklaskami. Dumbledore skończył przemawiać i na stołach zaczęły pojawiać się rozmaite dania, ku szczególnej uciesze pewnego rudzielca. Po posiłku Prefekci Naczelni upewnili się, że prefekci robią, co do nich należy, i skierowali się w stronę swojego apartamentu. Musieli poczekać na jednego z profesorów, żeby podał im hasło dostępu. Okazało się, że owym profesorem jest profesor Snape. - Dobry wieczór. - Dobry wieczór, profesorze. - Hasło do waszych komnat brzmi „Elfira”. – Powiedział, odwracając się w stronę obrazu przedstawiającego lwa i węża. Obraz obrócił się i Snape wszedł do środka przed dwójką prefektów. Był tam duży pokój dzienny i dwie sypialnie. - Możecie wybrać pokój i mieć wystrój, jaki tylko chcecie. W każdym pokoju znajduje się łazienka i tajemne przejście. Zdaniem dyrektora, sami musicie odkryć gdzie się znajduje i dokąd prowadzi. Poza tym, życzę dobrej nocy. - Dziękuję, profesorze. - Powiedziała Hermiona. - Do jutra. – Pozdrowił Snape’a Draco. Snape popatrzył przez krótką chwilę na swojego chrześniaka i opuścił mieszkanie młodych ludzi. Hermiona zwróciła się do Draco. - Który pokój chcesz wziąć? - A który ty wolisz? Mi jest wszystko jedno. - Jesteś pewien? - A ty? – Odpowiedział pytaniem na pytanie. - Ja chciałabym, żebyś wybrał pokój, który wolisz. - Dobrze. – Odrzekł Draco. – Biorę ten po lewej. - To mi pasuje. Dobranoc, Malfoy. - Dobranoc, Granger. Hermiona weszła do swojego pokoju. Musiała jeszcze wymyślić jakieś słowo, które posłuży jej za hasło do zabezpieczenia pokoju. Zastanawiała się nad nim oglądając pokój. Stało w nim duże łóżko z baldachimem, pod dużym oknem stało biurko. Była tam także komoda, toaletka i wielka szafa. Koło szafy leżały bagaże szukając właściwego hasła, Hermiona usiadła na łóżku. Wreszcie właściwe słowo wpadło jej do głowy. Wstała i podeszła do drzwi. - Moje hasło zabezpieczające to Ael*. Kolor drzwi zmienił się z czerwonego na biały Hermiona uśmiechnęła się do siebie, wzięła piżamę i przybory toaletowe i poszła do łazienki, aby wziąć prysznic przed snem. * Ael znaczy "anioł" w Bretanni. poniedziałek, 15 listopada 2010, epbrod
TrackBack
Komentarze
nox92
2010/11/15 15:50:52
Powiem tak, znów trochę niekanoniczne. Severus przepraszający Harry'ego i zaprzyjaźniający się odbiega trochę od mojego kanonicznego pojęcia. Ale nie martw się, to nie są żadne zarzuty. Poza tym zaczyna się dosyć intrygująco, więc na pewno będę czytać dalej. Przetłumaczone jak zawsze fantastycznie. Naprawdę podziwiam Cię za ten francuski. Żadnych błędów nie widziałam. Pozdrawiam i życzę weny Nox.
2010/11/15 16:22:04
W tej niekanoniczności jest jakiś cel tym razem. wszystko się wkrótce wyjaśni.
2010/11/15 17:08:45
O"O Szczera rozmowa Pottera i Severusa dziwne ale Harry proponujący mu przyjaźń to dopiero niespotykane takie odmienne.Dziwne zachowanie Smoka to raz tajemnicze przejścia prowadzące nie wiadomo gdzie to dwa akcja zaczyna się powoli rozkręcać to trzy a po cztery to czekam na ciąg dalszy.
Pozdrawiam i weny życzę Krecha 2010/11/15 20:28:07
rozdział ciekawy mi tam niekanoniczność nie przeszkadza bardziej Hermiona w skórzanej kurtce :). Mam nadzieje że niedługo coś się wydarzy. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział i życzę duuużoo siły do tłumaczenia tego ficku ;**
Gość: jpbrod, apn-95-40-189-220.dynamic.gprs.plus.pl
2010/11/16 18:43:22
Cieszę się na nowe opowiadanko... :)
Ale mam wrażenie, ze wydarzy się najpierw coś pomiędzy Draco i Hermioną, a dopiero potem z Sevem... Ale pozory mogą mylić :) Czekam na następny :) i zyczę weny :) 2010/11/17 12:45:53
Cóż... nie mogę stwierdzić, że mi się nie podobało. Ładnie przetłumaczyłaś i raczej nie zauważyłam błędów. Jednak kanon śpi, a akcja, mam wrażenie, że leci na łeb na szyję, a wszystko pogania retrospekcja;) mam nadzieję, że autorka napisała tak tylko pierwszy rozdział, żeby szybko wprowadzić czytelnika i niebawem odkryjemy 'głębszy sens' niekanoniczności. Pisz szybko!:) Życzę weny i pozdrawiam!
Gość: , host86-161-119-23.range86-161.btcentralplus.com
2010/11/20 23:22:23
Ech... Tłumaczenie dobre, rzekłabym bardzo dobre. Aczkolwiek opowiadanie znów nie przypadło mi do gustu, przepraszam. Najbardziej irytuje mnie zmiana Hermiony. Ja po prostu nie rozumiem, dlaczego ludzie koniecznie chcą z niej robic osobę, którą nie jest. A już przepraszający Severus był po prostu straszny. Nie mam nic przeciwko stosunkom pokojowym między Potterem i Severusem, ale jakoś nie chce mi się wierzyc, że Seviś powiedziałby to, co powiedział. Nie, nie, nie. On by kiwnął głową, rzucił jakąś kąśliwą uwagę na temat bezsensu wypowiedzi Pottera i olał sprawę. Przynajmniej mój Sev by tak zrobił. No ale. Napisałaś, że ma to drugie dno. Poczytamy, zobaczymy, na razie raczej mi się nie podoba, ale może się okaże, że to rzeczywiście jakiś haczyk? Z drugiej własnie strony Sev mógł tak powiedziec, aby go Drops z gabinetu wypuścił... Hmm... Teraz będę miała rozkminkę :D
No nic, pozdrawiam i życzę ogromu weny i czasu, mi generalnie obydwu tych rzeczy ostatnimi czasy bardzo brakuje. Ciao! :* 2010/11/20 23:23:19
ech, no tak, wgrałam komentarz i zapomniałam się podpisac. Ten komentarz wyżej jest mój!
Fleur (fleur.m) z tej strony, coby nie było ^ ^ Jeszcze raz pozdrawiam ;) 2010/11/22 15:29:07
Zaczyna się skromnie, ale zaciekawiło mnie bardzo. Dobry pomysł z Draco w roli prefekta ;)
Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na następny rozdział! 2010/11/24 14:36:57
Jestem strasznie ciekawa co się stało Draco, bardzo mi się podoba sposób w jaki wykreowała go autorka, ma swoją głębię. Severus może nie całkeim się zachwuje normlanie, ale sama mi pisałas że jest cos co to powoduje wiec z niecierpliwościa na to czekam. Herm , niby szybka zmaina ale wydaje mi sie ze az tak bardzo sie nie zmieniła, może autorka tylko przesadziłą z słowami, bo miona zachowywała sie jak zawsze tylko wyglad zmeiniła. Boże juz sobie wyobraza co sie bedzie działo jak oni raezm zamieszkaja, sama chce ich tak umiescic w swoim tekscie tylko ine beda miedzy nimi stosunku. podobało mi sie błedów nie zauwazylam . lece czytac dalej moze cos sie wyjasni
|