![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
2. Pierwszy dzień zajęćDruga część. Wiele nie wnosi do całości, ale nie sposób tego ominąć.
W pierwszym dniu zajęć Hermiona wstała bardzo wcześnie. Był piątek, a więc dzień przed weekendem. Wstała z łóżka i poszła prosto do łazienki, żeby wziąć orzeźwiający prysznic, który miał ją wyrwać całkowicie z sennych marzeń. Spod prysznica wyszła okryta jedynie ręcznikiem i podeszła do walizki, aby się ubrać. Włożyła spodnie i bluzkę z długim rękawem. Włosy spięła w luźny kok. Do bluzki przypięła odznakę Prefekt naczelnej. Wzięła torbę i skierowała się w stronę Wielkiej Sali. Było tam jedynie kilka osób. Przy stole nauczycieli siedział jedynie dyrektor i Remus Lupin. Hermiona usiadła przy stole Gryffindoru i zaczęła śniadanie. Reszta przyjaciół przyszła za kilka minut. Przed zajęciem miejsc ucałowali się wszyscy i życzyli sobie nawzajem smacznego. - Dobrze spaliście? – Spytała Hermiona. - Tak, a ty? - Ja także. Moje mieszkanie jest bardzo wygodne. - Możemy przyjść cię odwiedzić? – Spytała Ginny. - Jasne, że tak! - A tak właściwie, to macie już plany zajęć? – Zapytał Harry. - Nie. Zgodnie z tym co mówiła McGonagall, Dumbledore wymyślił nowy sposób, żeby je nam rozdać. - Ciekawe, co takiego wymyślił nasz drogi dyrektor.- Spytał Neville ze znaczącym uśmieszkiem. - Któż może to wiedzieć? Kiedy wszyscy uczniowie Hogwartu znaleźli się w Wielkiej Sali i zajęli swoje miejsca przy stołach, plany zajęć pojawiły się przed nimi tak nagle, ze niemal wszyscy podskoczyli. Dumbledore uśmiechnął się pod nosem, zadowolony ze swojego pomysłu. Każdy teraz dostawał swój plan w jednym czasie i mógł o nim porozmawiać przy śniadaniu. - Dziś mamy piątek. Na początek dwie godziny wróżbiarstwa z tą wariatką. – Stwierdził Ron. - Zauważ Ron, że to mój ulubiony przedmiot. – Zwróciła mu uwagę Lavender. - Bo nie masz na to uczulenia od pierwszych zajęć, jak Harry czy ja, moja kochana. A co ty masz, droga siostrzyczko? – Spytał. - Dwie godziny eliksirów. Hermiona? - Dwie godziny numerologii. A potem mamy dwie transmutacje. - Racja. – Potwierdził Harry. -Widzę, że czeka nas piękny poranek. - To ty to powiedziałeś, Neville. Po śniadaniu wszyscy udali się na zajęcia. Poranek minął bez większych problemów, choć nauczyciele musieli oczywiście zadać od razu pracę domową. Tłumaczyli się tym, że pod koniec roku uczniowie siódmego roku będą zdawać OWTM-y. Nasi przyjaciele spotkali się w Wielkiej Sali, aby zjeść razem obiad. Ron, Harry, Hermiona, Lavender i Neville rozmawiali o zachowaniu Draco podczas zajęć transmutacji. Istotnie, nie zadał on sobie trudu aby kogokolwiek obrazić, ani by do kogoś się odezwać. To było zupełnie do niego nie podobne. Podszedłszy do stołu, Ginny pocałowała Harry’ego. - O czym rozmawiacie? – Spytała. - Raczej o czym mówiliśmy. - O Malfoy’u, siostrzyczko. - Co znowu się stało? – Spytała wzdychając. - Tym razem nic. Nie odzywał się kompletnie przez ostatnie dwie godziny. - Faktycznie, w jego przypadku to zaskakujące. - Z tego, co mi o nim mówiliście wcześniej, to istotnie dziwne. Hermiono, mieszkacie razem, wiesz może o co chodzi? - Nie. Wczoraj wieczorem zamieniliśmy tylko kilka słów. Później już go nie widziałam. Z pewnością spotkam go jednak dziś wieczorem, no i w weekend. O której kończycie zajęcia? - Mam jeszcze cztery godziny. – Odpowiedziała jej Ginny. – A ty? - Dwie godziny historii magii, na którą chodzi tylko Hermiona. – Odpowiedział za przyjaciółkę Harry, uśmiechając się pod nosem. - I co z tego? To jest naprawdę interesujące. - Historia magii jest istotnie interesująca, ale nie powiedziałbym tego o nauczycielu. – Sprostował Ron. - Może to prawda, ale tylko ja mogę się na ten temat wypowiedzieć, ponieważ wy spaliście zawsze po pierwszym kwadransie wykładu. - Właśnie, że nie spaliśmy. – Zainterweniowała Lavender. - Bez przerwy mówicie. To prawda, że dziewczęta są bardziej gadatliwe niż chłopcy. - Za to chłopcy szybciej się złoszczą. - Dorzuciła Ginny, posyłając bratu promienny uśmiech. - Tak, za to wy wyobrażacie sobie wiele rzeczy, które nie miały miejsca. Jesteście zazdrosne bez powodu. - Skarbie, wy jesteście tacy sami. - Może tak, ale w mniejszym stopniu niż wy. - A jak twoje zajęcia z eliksirów, Ginny? Ciekawe? – Harry szybko zmienił temat, zanim sytuacja zdążyła przerodzić się w katastrofę. - Doskonale1 – Ożywiła się Ginny. - Czyżby? – Zdziwił się siódmy rok. - Nasz kochany Snape zmienił się na lepsze. Zobaczycie sami na eliksirach. Kiedy macie pierwsze zajęcia? - Jak przez wszystkie ubiegłe lata. Pierwsze dwie godziny w poniedziałek. - Nie powiesz nam, co się w nim zmieniło? – Spytał lekko zaniepokojony Neville. - Nie Neville. Dowiecie się już wkrótce. Ginny nie powiedziała już nic więcej podczas całego posiłku, ku wielkiemu rozczarowaniu przyjaciół. Pod koniec dnia wszyscy mówili już o przemianie Snape’a, ale także o zajęciach Lupina, które polubili wszyscy, nawet Ślizgoni. Porozmawiajmy jednak o naszym drogim Draconie Malfoy’u. Przez cały dzień zachowywał się jakby go nie było, co było zaskakujące dla wielu ludzi w Hogwarcie. Pod koniec dnia Draco udał się na drugie piętro i stanął przed obrazem przedstawiającym węża. Ten rozpoznał go i pozwolił wejść do pokoju, który znajdował się za obrazem. Draco wszedł do ogromnego pokoju, który wydawał się być salonem. Był w nim kominek, wielka biblioteka pełna najrozmaitszych książek, mały stolik, ogromna kanapa i dwa fotele. Przed nim było duże okno z widokiem na boisko do Quidditcha i jezioro. Z prawej strony było dwoje drzwi. Jedne prowadziły do dużego pokoju, a drugie z nich do łazienki. Po prawej były natomiast drzwi prowadzące do pracowni eliksirów. Przez te właśnie drzwi do pokoju wszedł właściciel mieszkania. - Draco? – Zdziwiła się ta osoba. - Dobry wieczór, ojcze chrzestny. Tak, był to apartament Mistrza Eliksirów, uczącego w Hogwarcie Severusa Snape’a, który teraz usiadł przed swoim chrześniakiem. - Czemu zawdzięczam tę wizytę? - Muszę z kimś porozmawiać. - I wybrałeś właśnie mnie? - Jesteś moim ojcem chrzestnym i w tej szkole to właśnie ty znasz mnie najlepiej. - Coś nie tak pierwszego dnia zajęć/ - Zmartwił się Severus. - Jeśli można tak powiedzieć. - Mógłbyś rozwinąć temat? - Ech… Nie rozmawiałem dzisiaj z nikim, nawet z tymi z mojego domu. - A czemu nie porozmawiasz z Zabinim? - Z Blaizem? – Zdziwił się Draco. - Tak, on przeżył podobną historię jak ty, więc zrozumie cię lepiej, niż ktokolwiek inny. - Być może. Powiedz mi jeszcze jedno, czemu na korytarzach mówi się głównie o tobie? - A niby czemu? – Zdziwił się. - No cóż. Uczniowie zauważyli w tobie jakąś zmianę podczas zajęć. - A więc to dlatego. - Cóż to za zmiana? - Zobaczysz w poniedziałek. – Powiedział z tajemniczym uśmiechem. - Nie rób mi tego1 – Wykrzyknął młody Ślizgon. - A niby czemu? – Spytał starszy, rozbawiony. - Bo jesteś moim ojcem chrzestnym. - I to ma być wystarczający powód? - Tak. - Niestety, nie dla mnie. Przez pierwszą część wieczoru Draco bezskutecznie próbował się dowiedzieć, jaka zmiana zaszła w jego ojcu chrzestnym. Po dwudziestej poszedł porozmawiać z Zabinim, a gdy wrócił godzinę później, położył się od razu spać. Tego wieczoru Hermiona patrolowała korytarze. wtorek, 23 listopada 2010, epbrod
TrackBack
Komentarze
Gość: jpbrod, apn-77-115-171-131.dynamic.gprs.plus.pl
2010/11/23 19:27:10
Ale ten Sev miły... juz to bym uznała za oznakę zmiany... ale może zacznie tańczyć na lekcjach, albo stepować, albo rycytować lub wyśpiewywać receptury zamiast staromodnie pisać je na tablicy...
Już nie mogę się doczekać :) Weny, weny, weny i zdrowia :) 2010/11/23 20:00:28
No żeby w takim momencie "Nox kręci głową z niezadowoleniem'. Wyłapałam gdzieś jeden błąd, ale to wszystko. Trochę nietypowe to opowiadanie, ale zobaczymy ;]. Pozdrawiam i życzę weny.
Nox 2010/11/24 14:47:30
Cholera jasna , masz dodac szybko rozdział!!!! merlinie, co tez sev znowu wykombinował, nie mogł znowu zmienic sie niewiadomo jak, moze ppomaga na zajeciach masakra, pełno pytan a mało odpowiedzi. pozostaje mi czekac. draco , choelra co sie mu stało. dialogi były zabawne , choc rzeczywiscie niby sie mało działo, ale ten rozdział jest peęłn pytan i tu jest problem. buuu ja tak nie lubie. swietnie przetlumaczone , czekam na next
ps przepraszam że tak pózno, ale nie miałam ostatnio jak czytac i stad te zaległosci. poprzedni rodział tez skoemntowałma pozdrawiam 2010/11/27 20:44:17
No nieźle, nieźle tylko co dalej?? Nie trzymaj nas zbyt długo w niepewności :))
2010/11/28 12:11:53
No nie! Dlaczego tak krótko?!
Ciekawi mnie zmiana Severusa, Draco jakoś mnie mnie interesuje, ale też chętnie się dowiem co go zmieniło. Mam nadzieję, że długo nie będziesz trzymała w niepewności i szybko dodasz nowy rozdział. Pozdrawiam S. 2010/11/30 17:42:35
Heej, co to za zmiana? Kurczę, jeszcze zbyt słabo znam francuski, by się samej dowiedzieć :/ Cóż, pozostaje mi tylko poczekać, aż dotłumaczysz do tego momentu :P
Pozdrawiam i zapraszam do siebie! mionka94 PS. Aż ci zazdroszczę takiej znajomości języka... 2010/11/30 21:03:16
Drugi rozdział lepszy niż poprzedni. Jeszcze może być ciekawie...:D Cóż to za zmiana Severusa? Mamy zaczynać się bać...?;) I jeszcze Hermiona sama patroluje korytarze... :D
Od strony technicznej, to chyba nie zauważyłam błędów, tylko gdzieś jakaś 1 zamiast wykrzyknika, ale ogólnie to ok. Pozostaje mi tylko czekać na następną notkę... Pozdrawiam serdecznie!:) 2010/12/30 20:24:06
Witam! Dzisiaj natrafiłam na twojego bloga i przeczytałam jak na razie dwa ostatnie rozdziały. I zastanawiam się, dlaczego, na Merlina, wcześniej nie natknęłam się na twoje tłumaczenia? Muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba. Choć, jeszcze muszę nadrobić to pierwsze opowiadanie... Ale, myślę, że będzie ciekawie :D
Hmm.. A wracając do treści tych rozdziałów. Ogromnie mnie dziwi ta niekanonicznosć Snape'a; że pogodził się z Harrym i wszyscy dostrzegli, ze złagodniał. No, wielkie wow. Ale, myślę, że to się wyjaśni. :) Proszę, tłumacz szybko, bo nawet jeślibym chciała to nie przeczytam sobie oryginału z prostego powodu. Nie znam francuskiego. Kurczę, dlaczego to nie angielski? ;p Pozdrawiam i życzę weny! Przy okazji, Szczęśliwego Nowego Roku! :* PS. Zapraszam do mnie na hgsspromise.blox.pl :) |
Pozdrawiam i życzę Weny na tłumaczenie
Rima